Zbieram moje myśli , kolekcjonuję je gdzieś głęboko w mojej głowie, a potem już mi się wszystkie gubią i nie mogę ich uporządkować tak jakbym chciała. Mogłabym powiedzieć,że kiedyś wszystko było łatwiejsze , prostsze i bardziej klarowne, ale to nie o to chodzi,żeby rozpamiętywać co było,ale bardziej o to,żeby radzić sobie z dniem dzisiejszym. Coraz więcej przeróżnych sytuacji miesza mi w głowie , nie wiem co za bardzo z tym zrobić i po raz pierwszy postanawiam,że nie zrobię nic. Tak po prostu będę biernym obserwatorem, a jednocześnie uczestnikiem tej całej zabawy.
Miałam tyle wspaniałych planów i niezbyt dużo się spełniło,ale mam jeszcze dużo czasu i wiem,że mi się uda, prędzej czy później uda mi się.
Nie zaczynam od jutra. Zaczynam od teraz planować moje życie.
A co do jutra, to jutro znów będzie dziwnie. Nie wiem na co się nastawiać. Może po prostu na nic. Nauczę się nie dawać zbyt dużo, brać to co chwilowe,ale nie przyzwyczajać się do tego,że zawsze to dostanę. Tak mało dostaję, więc po co psuć sobie głowę myślami o tym,że może jednak kiedykolwiek coś pójdzie po mojej myśli. Nic nie pójdzie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz