Potrzebowałam dwóch miesięcy, żeby znów tutaj wejść.

Nie wiem o co chodzi mojej karmie. W każdym razie chyba nażarła się zbyt wielu tabletek poprawiających nastrój i w efekcie stała się bardzo kapryśna, bo nigdzie nie mogę zagrzać mojego miejsca przez jej wygłupy.
Jak i również zadbała o to,żebym , gdziekolwiek się znajduję, nie czuła się wystarczająco komfortowo.
A kiedy już myślałam, że udało mi się osiągnąć chociaż jedną setną samorealizacji... bach , nie ! Już przestałam tak myśleć, znowu wszystko się zawaliło.
Życie jest takie zabawne. I z pewnością nie jest nudne. O nie, nuda to nie jest słowo które mogę powiązać z jakimkolwiek aspektem mojego życia. Generalnie jest ciekawie, ale z przegięciem w tą niesympatyczną stronę.

Czuję frustrację. Wewnętrzną.Dlaczego za każdym razem, gdy za coś się zabieram, wszystko się psuje? Czy to ja jestem tym małym rozkapryszonym dzieckiem, które z łatwością niszczy wszystkie zabawki, czy ktoś niszczy je za mnie ? Dlaczego dzieje się tak,a nie inaczej ? Codziennie dostaję kolejnego kopa od życia. Moja frustracja sięga zenitu. I nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Nie wiem co zrobię, gdy nie wytrzymam. Nie wiem, czy da się jeszcze zrobić cokolwiek.

To jest trochę tak, jakbym dostała do rąk moje życie jak przedmiot i ktoś jakimś przypadkiem zapomniałby dołączyć instrukcji. Tak więc naciskam wszystkie przyciski i zobaczę co się stanie. A zamiast wypróbowywania wszystkie co się da może powinnam poszukać tej cholernej instrukcji.
Szkoda, że życiem innych potrafię rozplanowywać idealnie, a do tego zawsze wiem lepiej, co inni powinni zrobić, więc moje odkładam na dalszy plan. Co za niefart.


Dosyć tego , muszę się odciąć. Nie mam siły zajmować się problemami innych , kiedy nie umiem rozwiązać swoich. Najwyższy czas ogarnąć to wszystko.
Bo podczas gdy ja próbuję pomóc wszystkim, nie mogę usłyszeć nawet banalnego co słychać.
Nie mam siły. Nie mam siły. Nie mam siły.

To chyba nie ta mantra , która powinnam sobie powtarzać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz